Miś Bumek wita

Bumek w grudniowym ubraniu  

         Bumek to skrót od określenia bury miś. Tak właśnie wyglądam. Mam bure futerko, jestem nieduży, jedno ucho mam trochę większe od drugiego, oko też i pewnie dlatego tak długo czekałem w sklepie z zabawkami aż ktoś mnie weźmie do siebie. Nie jestem przecież ani różowy, ani puszysty, nie mam czerwonej czapeczki i szalika.
Czekałem więc, czekałem, aż się doczekałem.
         Pewnego pochmurnego, listopadowego dnia do sklepu weszła nieduża jasnowłosa dziewczynka. Uważnie rozejrzała się po sklepowych półkach i jej wzrok zatrzymał się od razu na mnie. Bardzo się ucieszyłem! Okazało się, że ma na imię Ela. Tego dnia świętowała urodziny i postanowiła, że wyciągnie ze skarbonki oszczędności i kupi sobie sama jakiś nieduży prezent. Tym prezentem byłem właśnie ja. Ela zapłaciła w kasie, schowała mnie do kieszeni w kurtce i czerwonym autobusem pojechaliśmy do mojego nowego domu.
Był piękny, nieduży, ale ciepły i bardzo przytulny. Pachniało w nim ciastem, bo był to przecież dzień urodzin mojej nowej przyjaciółki. Ela pokazała mnie swoim rodzicom. Tato przyjrzał mi się i stwierdził: „O! Jaki śmieszny misiek”, a mama przytuliła do ciepłego policzka i powiedziała: „Ładny jesteś”.
- A właściwie jak ty się nazywasz? - padło pytanie.
Ela zaczęła się głośno zastanawiać: Uszatek, Puchatek, Misio.
- Bumek! - odpowiedział zdecydowanie tato. - Przecież jest burym miśkiem.
I tak już zostało.
         Po południu odbyło się przyjęcie. Ze szkoły wrócili już Jasiek i Stasiek, starsi bracia Eli. Byli bliźniakami. Nie do odróżnienia! Mieli rude czupryny i mnóstwo piegów. Przyszły też koleżanki Eli i jej babcia. Była to wesoła, siwa starsza pani. Na stole pojawił się ogromny czekoladowy tort z płonącymi świeczkami. Ela zdmuchnęła je oczywiście za pierwszym razem. Żartom i śmiechom nie było końca aż do późnego wieczora.
Tak oto zakończył się pierwszy niezwykły dzień w moim nowym domu..

 

Qlturka Dzieci Legnica Wszyscy zdrowi.pl zielona lekcja Papierowy Motyl Pertus