Gości na stronie:
mod_vvisit_counterDzisiaj11
mod_vvisit_counterW sumie22751
Menu serwisu


Partnerzy






Nazywam się Bumek ...

bumek          Bumek to skrót od określenia bury miś.
Tak właśnie wyglądam. Mam bure futerko,
jestem nieduży, jedno ucho mam trochę większe
od drugiego, oko też i pewnie dlatego tak długo
czekałem w sklepie z zabawkami aż ktoś mnie
weźmie do siebie. Nie jestem przecież ani
różowy, ani puszysty, nie mam czerwonej
czapeczki i szalika. Czekałem więc, czekałem,
aż się doczekałem.
         Pewnego pochmurnego, listopadowego dnia do sklepu weszła nieduża
jasnowłosa dziewczynka. Uważnie rozejrzała się po sklepowych półkach
i jej wzrok zatrzymał się od razu na mnie. Bardzo się ucieszyłem. Okazało się,
że ma na imię Ela. Tego dnia miała urodziny i postanowiła, że wyciągnie ze
skarbonki oszczędności i kupi sobie sama jakiś nieduży prezent. Tym prezentem
byłem właśnie ja. Ela zapłaciła w kasie, schowała mnie do kieszeni  w kurtce
i czerwonym autobusem pojechaliśmy do mojego nowego domu. Był piękny,
nieduży, ale ciepły i bardzo przytulny. Pachniało w nim ciastem był to przecież
dzień urodzin mojej nowej przyjaciółki. Ela pokazała mnie swoim rodzicom.
Tato przyjrzał mi się i stwierdził „O! Jaki śmieszny misiek”. Mama przytuliła
mnie do ciepłego policzka i powiedziała „Ładny jesteś”.
- A właściwie jak ty się nazywasz? - padło pytanie. Ela zaczęła się głośno
zastanawiać: Uszatek, Puchatek, Misio.
-Bumek! - odpowiedział zdecydowanie tato - Bo przecież jest burym miśkiem.
I tak już zostało.
         Po południu odbyło się przyjęcie. Ze szkoły wrócili już Jasiek i Stasiek
starsi bracia Eli. Byli bliźniakami. Nie do odróżnienia. Mieli rude czupryny
i mnóstwo piegów. Przyszły też koleżanki Eli i jej babcia. Była to wesoła,
siwa starsza pani. Na stole pojawił się ogromny czekoladowy tort z płonącymi
świeczkami. Ela zdmuchnęła je oczywiście za pierwszym razem. Żartom
i śmiechom nie było końca aż do późnego wieczora.
I tak zakończył się pierwszy niezwykły dzień w moim nowym domu.